Kategorie
Bez kategorii

Dopamina a uzależnienie od hazardu

Dopamina jest neuroprzekaźnikiem, który stanowi klucz do prawidłowego funkcjonowania mózgu człowieka. Odpowiada za energię, motywację do działania, odczuwanie emocji, samopoczucie, wpływa na podejmowane decyzje. U osoby uzależnionej od hazardu wytwarzanie dopaminy jest mocno zaburzone, szczególnie w obszarze aktywności neuronów dopaminergicznych w ośrodkowym układzie nerwowym, które tworzą układ nagrody. 

Przeprowadzone badania nad dopaminą u nałogowych hazardzistów sugerują, że w ich mózgach występuje nadwrażliwość szlaków dopaminergicznych, które związane są zarówno z pozytywnym, jak i negatywnym wzmocnieniem. W wyniku grania (i wizji wielkiej wygranej) może wystąpić pozytywne wzmocnienie, czyli np. Większe pobudzenie organizmu. Może jednak wystąpić negatywne wzmocnienie, kiedy po nasilonej grze następuje moment przerwania (zazwyczaj ze względu na brak środków umożliwiających kontynuację) i organizm zmaga się z zespołem odstawiennym, podobnym do tego występującego przy odstawieniu opiatów. Wówczas ośrodek nagrody potrzebuje zwiększonej stymulacji, by zostać być pobudzonym. U hazardzistów po odstawieniu gry najczęściej występują wzmożone lęki oraz myślenie irracjonalne, zaburzenia świadomości, brak realnego odbioru wydarzeń.  

W społeczeństwie panuje stereotyp, że hazardzista kontynuuje grę, ponieważ jest przekonany o wielkiej wygranej. Wynika z tego, że czynnikiem powodującym powrót do gry są pieniądze. Jakkolwiek jest to w pewnym stopniu prawda, to badania biochemii mózgu jasno pokazują, że głębszym i bardziej fundamentalnym katalizatorem gry są rzuty dopaminowe. Ośrodek nagrody w mózgu osoby uzależnionej jest zaburzony i funkcjonuje inaczej niż u zdrowej osoby. Nałogowy gracz pobudza swoje neuroprzekaźniki przez grę, niezależnie od jej wyniku. Oznacza to, że niezależnie od tego, czy daną rozgrywkę wygra czy przegra – dostarcza do ośrodka nagrody dopaminę, która stymuluje jego pobudzenie, witalność, energię. Potocznie można określić to jako „haj”, który ma podobny przebieg do tego właściwego odurzeniu narkotycznemu.  

Człowiek uzależniony od hazardu potrzebuje gry do stabilizacji pracy neuroprzekaźników oraz ośrodka nagrody. W przypadku odstawienia gry, czyli utrzymywania abstynencji, można początkowo zaobserwować objawy właściwe dla tych przy zaprzestaniu zażywania opiatów. Ośrodek nagrody i neuroprzekaźniki nigdy nie powracają do stanu właściwego zdrowym ludziom, dlatego osoba uzależniona od hazardu nigdy nie będzie potrafiła kontrolować gry.  

(opracowano na podstawie publikacji w książce „Program terapii poznawczo-behawioralnej w leczeniu hazardu problemowego; podręcznik terapeuty) 

Kategorie
Bez kategorii

Biochemia mózgu nałogowego gracza

Uzależnienia behawioralne, czyli związane z czynnością, są zwykle traktowane jako te, przy których biochemia mózgu jest niezmieniona. Innymi słowy w obiegowej opinii np. uzależnienie od hazardu nie ma wpływu na procesy zachodzące w mózgu, nie zmienia świadomości osoby uzależnionej, nie powoduje trwałych zmian w kontekście fizycznym. To tylko mit. 

Badania w dziedzinie biochemii mózgu patologicznych graczy nadal raczkują, niemniej jednak naukowcy wyciągnęli ja ich podstawie kilka istotnych wniosków. Okazuje się, że uzależnieni od hazardu narażeni są na uszkodzenie płata czołowego, zaburzenia w funkcjonowaniu neuroprzekaźników oraz fizjologicznego pobudzenia. Dodatkowo aktualne teorie neuropatologii hazardu problemowego wskazują na szlaki w mózgu związane z motywacją, układem nagrody, pamięci, uczeniem się, kontrolą, podejmowaniem decyzji i impulsywnością.  

Szereg badań przeprowadzonych na grupie uzależnionych od hazardów wykazał zniszczenie płata czołowego, które jest przyczyną problemów z podejmowaniem decyzji oraz wykonywaniem zadań wymagających wewnętrznej kontroli (Cavendi, Riboldi, Keller, D’Annucci i Bellodi, 2002; Kalechstein, Fong, Rosenthal, Davis, Vanyo i Newton, 2007; Marazziti i in., 2008a; Roca, Torralva, Lopez, Cetkovich, Clark i Manes, 2008). Wyniki badań jasno sugerują, że zaburzenia w funkcjonowaniu wykonawczym wpływają na rozwój uzależnienia od hazardu. 

Dodatkowo udowodniono, że patologiczni hazardziści przejawiają zaburzenia w funkcjonowaniu neuroprzekaźników. Problem dotyczy neuroprzekazu serotoniny – zaburzenia powodującego obniżoną aktywność serotoninergiczną. Ta dysfunkcja jest ściśle powiązana z inicjacją behawioralną, brakiem pohamowania oraz słabą kontrolą impulsów. Co więcej, inne badania wskazują na zaburzenia centralnego układu noradrenergicznego w mózgu, który ma związek z pobudzeniem oraz kontrolowaniem impulsów. Dodatkowo układ ten jest powiązany ze skłonnością do poszukiwania doznań, podejmowaniem ryzyka, potrzebą adrenaliny.  

Podsumowując zgodnie z przeprowadzanymi badaniami na grupie osób uzależnionych od hazardu dowiedziono, że w biochemii mózgu nałogowego gracza zachodzą zmiany. Powodują one zaburzoną kontrolę (czyli niemożliwość zaprzestania gry nawet w obliczu oczywistych i nieprzyjemnych konsekwencji) impulsów, skłonność do zachowań ryzykownych, problemy z decyzyjnością oraz koncentracją.  

(opracowano na podstawie publikacji w książce „Program terapii poznawczo-behawioralnej w leczeniu hazardu problemowego; podręcznik terapeuty)

Kategorie
Bez kategorii

Badanie doktor Julie Moraves dotyczące osobowości kompulsywnego hazardzisty

Testy prowadzone na szeroką saklę w VA Centrum Medycznym Miami dostarczyły ciekawych informacji na temat osobowości kompulsywnych hazardzistów. Według badań prowadzonych przez doktor Moravec patologiczni gracze więcej czasu spędzają na rozmyślaniu o przeszłości niż o teraźniejszości. Badania pokazują, że teraźniejszość kompulsywnego gracza obarczona jest winą, żalem i złością z przeszłości oraz przesadnie idealistycznymi celami na przyszłość.  

Badanie pokazuje, że kompulsywni gracze mają tendencję do bycia osobami zależnymi, poszukującymi u innych wsparcia i akceptacji. Sprawianie innym przyjemności jest częstą formą manipulacji, a ciągłe otrzymywanie akceptacji staje się główną metodą nawiązywania relacji przez nałogowego hazardzistę. 

Jak pokazuje badanie Miami, nałogowi gracze: 

  • mają trudności z zaakceptowaniem własnej słabości; 
  • postrzegają naturę ludzką jako zasadniczo złą, 
  • traktują sprzeciw jako wrogość, 
  • zaprzeczają uczuciom złości i agresji, 
  • mają trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu ciepłych relacji osobistych. 

Dane z testów pokazują również, że patologiczny gracz to przeważnie samotnik, który nie chce szukać rady u innych i ma silną potrzebę osiągania sukcesów. To też osoba, która ogólnie niechętnie wypełnia instrukcje, chwali, akceptuje przywództwo innych i często idzie na kompromis. 

Z badania Moravec wynika również, że większość kompulsywnych graczy to osoby nieuporządkowane i niezorganizowane w pracy i w szczegółach, rozpoczynające trudne zadania bez planu. 

Testy wykazały również, że większość patologicznych graczy pragnie niezależności i wolności, chce przychodzić i odchodzić w dowolnym momencie, pragnie mówić to, co myśli, gdy samemu podejmuje decyzje. Kompulsywni gracze działają bez uwzględnienia tego, co myślą inny, krytykują osoby mające władzę i unikają odpowiedzialności oraz zobowiązań. 

Wyniki testów prowadzonych przez VA Centrum Medyczne Miami pokazują, że nałogowi hazardziści mają tendencję do narzucania swoich racji. W grupach, do których przynależą, są liderami, nakłaniają do wypełniania swych poleceń i mówią innym, jak powinni wykonywać pracę. 

Uderzającym wnioskiem z badania Moravec jest stwierdzenie, że typowy kompulsywny gracz jest bardzo inteligentny, szczególnie w porównaniu z poziomem wykształcenia: tylko nieliczni ukończyli szkołę średnią. 

W związku z badaniami Moravec nasuwa się konkluzja, że nałogowi hazardziści, pomimo paradoksalnie agresywnego zachowania, przeżywają wiele lęków i obaw przed byciem nieakceptowanym i niekochanym. Te lęki stopniowo przekształcają się w obsesyjną, niezaspokojoną potrzebę uczucia i bycia kochanym. Uważa się, że te obsesje leżą u źródeł dysfunkcjonalnego kompulsywnego zachowania hazardowego.  

Badanie przeprowadzone w ośrodku leczenia nałogowego hazardu w Miami miało na celu odkrycie kombinacji patologicznych zmiennych osobowości, które mogą wskazywać na obecność zaburzenia lub na jego potencjalne wystąpienie w przyszłości. Operacyjna teoria wynikająca z badań głosi, że poprzez lepsze zrozumienie zachowania kompulsywnych graczy łatwiej jest koordynować profilaktykę i leczenie tego zaburzenia.  

Inne badania przeprowadzone przez doktora Michaela Ferriola i doktora Anthony’ego R. Ciminera miały na celu analizę związku kompulsywnego hazardu i zachowań uzależnieniowych. W ośrodki Miami patologicznych hazardzistów leczy się na tym samym oddziale co alkoholików i narkomanów – częściowo dlatego, że kompulsywni hazardziści i osoby uzależnione od alkoholu i narkotyków mają te same „źródłowe” problemy: brak otwartości, niezdolność do zaufania innym, depresja, niska samoocena, brak asertywności, niezdolność do radzenia sobie ze stresem, niezdolność do identyfikowania i radzenia sobie z uczuciami, problemy małżeńskie, finansowe i prawne. Co najważniejsze, aby poradzić sobie z powyższymi problemami, osoby uzależnione uciekają się do zachowań uzależnieniowych, skutecznych na krótką metę, takich jak hazard. 

 Źródło: Wielka Księga Anonimowych Hazardzistów, wydanie polskie (2018) 

Kategorie
Bez kategorii

Artykuł: O Eksplozji Hazardu We Włoszech

Obawy o kryzys społeczny, spowodowany eksplozją  hazardu we Włoszech

Pawia, Włochy – słynące z uniwersytetów i słynnego klasztoru renesansu,  miasto na południe od Mediolanu około 25 km od  Lombardii  w ostatnich latach zdobyło kolejne, bardziej wątpliwe, miano: stolicy hazardu Włoch.

Automaty, terminale loteryjne wideo, znane jako VLT, można znaleźć w wszystkich kawiarniach i kioskach, stacjach benzynowych, osiedlowych sklepikach i centrach handlowych, nie wspominając już o 13 dedykowanych „centrach” hazardowych. Według niektórych jedna maszyna lub urządzenie VLT przypada na 104 mieszkańców tego liczącego 68.300 obywateli miasta.

Krytycy obwiniają wzrost ilości maszyn hazardowych o zwiększenie ilości przypadków przewlwkłej postaci hazardu oraz, idących za tym, zadłużenia, bankructwa, depresji, przemocy w rodzinie i rozbitych domów, które rejestrowane są przez pracowników służb społecznych w Pawii. Pawia jest jedynie najbardziej skrajnym  przykładem  rozprzestrzeniania hazardu w całych Włoszech. Dzieje się tak dzięki prawodawcom, którzy znacznie złagodzili  regulacje dla branży hazardowej dziesięć lat temu. W tym czasie, Włochy stały się, według specjalistów z Global Betting and Gaming Conultants śledzących światowy rynek hazardu i gier losowych, największym rynkiem gier hazardowych w Europie i czwartym co do wielkości na świecie, po Stanach Zjednoczonych, Japonii i Makau,  Teraz niektórzy Włosi, mieszkańcy Pawii i innych regionów, mówią, że mają dość. W październiku, Lombardia stała się szóstym regionem Włoch,  który wprowadził przepisy mające na celu ograniczenie hazardu i pomoc osobom uzależnionym. Dziesiątki gmin podejmuje również działania zmierzające do ograniczenia hazardu, takie jak np. ograniczenie godzin otwarcia. Eksplozja hazardu „dewastuje region,” mówi Simon Feder, psycholog, który założył ruch protestujący, który dąży w Pawii do zakazania istnienia  maszyn w przestrzeni publicznej. „To jest anty-gospodarka, która zubaża, ponieważ nie powoduje rozprzestrzeniania pieniędzy w gospodarce miejskiej, tylko je po prostu pożera .”

Słabnąca gospodarka przyczyniła się do tego, że wydatki na gry hazardowe, podobnie jak i inne wydatki konsumentów, skurczyły  się 2013 roku po raz pierwszy, ale wciąż było to około 115 miliardów dolarów. Przeciętnie jeden na osiem  dolarów wydawanych przez włoskie rodziny jest przeznaczony na hazard, cztery razy więcej niż 15 lat temu, jak twierdzi Maurizio Fiasco, socjolog z krajowej komisji ds. zwalczania lichwy.

Mieszkańcy prowincji Pawia, położonej w bogatym regionie Włoch, wydają około 4,124 dolarów rocznie na gry hazardowe, ponad dwukrotnie więcej niż średnia krajowa, która wynosi około 1,650 dolarów, jak wynika z raportu przedstawionego w grudniu  przez agencję prasową Agimeg.

Wiele osób  wini za ten trend wzrostowy powszechność maszyn hazardowych. „Nie ma już rozróżnienia między strefą dla hazardu i życia,” mówi Fiasco. „Nie ma oddzielnego miejsca do uprawiania hazardu – jest bowiem obecny  wszędzie.” Liczne samorządy miast i regionów, które bardziej liczą  się z kosztami społecznymi uzależnienia od hazardu wprowdzily próby powstrzymania ekspansji maszyn, pomimo rozbieżności z rządem Włoch, który pobiera znaczne dochody z tytułu  hazardu , około 11 dolarów mld dolarów w ostatnim roku.

„Rząd pobiera zyski, regiony dostają problemy”, stwierdza Angelo Ciocca, współtwórca prawa lokalnego w Lombardii, który popierał niedawne akty prawne ograniczające przemysł hazardowy.

W grudniu, w Senacie, który rzadko bywa tak zgodny, uchwalono propozycję redukcji  funduszy dla  regionów i gmin prowadzącychy działania anty-hazardowe. Wywołało to powszechne oburzenie, nawet u premiera  Enrico Letty, który nazwał to „błędem”,  zaś propozycje zostały odrzucone, kiedy ustawa trafiła do niższej izby parlamentu.

„Przemysł hazardowy czuje się chroniony  przez rząd. Wie, że rząd stoi za nimi ” mówi Ciocca o nabywcach państwowych koncesji hazardowych. „Zainteresowanie jest ogromne.”

W 2001 roku przychody z hazardu we Włoszech – całkowita kwota zakładów minus wygrane zawodników – wyniosły 5,6 miliarda dolarów. W 2012 roku, przychody wyniosły czterokrotnie więcej – 22,4 miliardy dolarów, według obliczeń Global Betting and Gaming.

Urzędnicy zajmujący się hazardem twierdzą, że deregulacja sektora hazardowego wprowadzona w życie  dekadę temu usunęła z rynku  nielegalne podziemie gier hazardowych w większości kontrolowane przez przestępczość zorganizowaną.

W tym czasie, jak mówią, we Włoszech było od  600.000 do  800.000 nielegalnych maszyn do wideo pokera konkurujących z kontrolowanymi przez państwo gram takimi jak: lotto, loteriami, wyścigami konnymi  i Totocalcio, wówczas popularnej gry w zakłady, które odbywały się niedzielnymi popołudniami w trakcie meczów piłkarskich. Włochy mają także cztery legalne kasyna.

Obecnie jest we Włoszech 380 000 automatów  i 50 000 terminali loteryjnych – spadkobierców podziemnego rynku video pokera. Prawie 80 procent automatów do gier znajduje się w kawiarniach i kioskach.

„Możesz grać wszędzie. Istnieją nawet automaty w aptece”, mówi Roberto, były gracz, który pomaga  innym uzależnionym od hazardu mieszkańcom  Pawii. „Do kasyna musisz przynajmniej dojechać, więc będziez tam pewnie tylko kilka razy w roku.” Aby oszczędzić swojej rodzinie wstydu nie chce podawać prawdziwego imienia i nazwiska. Ten były menedżer w międzynarodowej firmie po przejściu na emeryturę, mając zbyt wiele wolnego czasu, dał się szybko „zahipnotyzować” automatom w kawiarni w swoim rodzinnym  mieście blisko Pawii. Stracił ok. 27 000 dolarów i rodzinę, zanim trafił do programu rehabilitacji w Casa Del Giovane, centrum uzależnień prowadzonego przez Simona Federa, psychologa z Pawii. ”Przegraną zauważasz dopiero jak tracisz ostatnie euro”, mówi. „Jedna rzecz to samozniszczenie, a zupełnie inna to zniszczenie Twojej rodziny.”

Badanie przeprowadzone w 2012 roku przez University of Rome szacują, że 790 tysięcy Włochów jest w grupie ryzyka uzależnienia od hazardu, korzystając z dwóch międzynarodowych systemów pomiaru uzależnienia, które oceniają zagrożenie graczy poprzez pomiar, na przykład, rzyzko nadmiernego zadłużenia lub czasu przeznaczonego na uprawianie hazardu. Urzędnicy odpowiedzialni za hazard podważają te wyliczenia , twierdząc, że mniej niż 7000 Włochów było leczonych w ramach rządowych programów leczenia dla osób uzależnionych od hazardu.

„Nie należy straszyć społeczeństwa; nie jest to epidemia „, mówi Massimo Passamonti, prezes Sistema Gioco Italia, reprezentującego przemysł hazardowy we Włoszech. Nawet odsetek osób w grupie zagrożonej jest, jak twierdzi, „poodbny jak  w innych europejskich krajach”. Przedstawiciele branży hazardowej  twierdzą również, że wypłata brutto w wygranych jest wysoka i może osiągnąć 98 procent tego, co zostało postawione w grze hazardowej w Internecie. Dla terminali loteryjnych jest to, z mocy prawa, co najmniej 85 procent, co sprawia, że te maszyny  są tak popularne. Jest jednak zgoda wśród urzędników zajmujących się hazardem, że włoski rynek jest dojrzały oraz, że nadszedł czas na jego restrukturyzację.

Organizacja pana Passamontiego zaproponowała, aby rząd dokonał oceny i zmniejszył liczbę miejsc w których można będzie uprawiać hazard, znacząco zmniejszył  liczbę automatów oraz ograniczył liczbę maszyn w każdym miejscu, które nie jest kasynem. Bardziej surowe rozprawienie się z branżą hazardową, która bezpośrednio i pośrednio zatrudnia około 200 tysięcy pracowników byłoby, według przedstawicieli branży, szkodliwe . „Powrót do czasów prohibicji oznaczałoby wzrost szarej strefy” utrzymuje Passamonti.Niemniej jednak, trudno będzie przekonać tysiące właścicieli kawiarni i innych małych firm do rezygnacji z maszyn i zarobionych na hazardzie  pieniędzy – procentu od zawieranych zakładów. W Lombardii rząd oferuje ulgi podatkowe dla właścicieli miejsc wolnych od  hazardu, jednak  wielu właścicieli kawiarni obawia się, że jeśli usuną swoje automaty, ludzie pójdą do barów, które je mają.

„Ludzie kiedyś grali dla pasji; teraz zmieniło się to w chorobę „, powiedział jeden właściciel kawiarni, który poprosił, aby jego nazwisko nie było ujawnione, ponieważ jest w sporze prawnym z dystrybutorem udzielającym koncesji na automaty, które stara się usunąć. „To było miejsce, gdzie ludzie przychodzili na kawę, a nie miejsce klepu-klepu, klik-klik, bum-bum” powiedział, naśladując dźwięki jednej z jego maszyn. „Widziałem, ludzi, którzy byli chorzy,” powiedział, wyjaśniając swoją decyzję o usunięciu maszyn hazardowych. „Przeraziłem się”.

Elisabetta POVOLEDO Opublikowano: 28 grudnia 2013

http://www.nytimes.com/2013/12/29/world/europe/fears-of-social-breakdown-as-gambling-explodes-in-italy.html?pagewanted=1&_r=0&smid=tw-share

Wersja tego artykułu pojawiła się w prasie w dniu 29 grudnia 2013 roku, na stronie A6 edycji New York z hasłem: Strach przed  rozpadem społeczeństwa spowodowany  wybuchem  hazardu we Włoszech.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kategorie
Bez kategorii

Dr Lubomira Szawdyn – o początkach

Dr Lubomira Szawdyn, wspaniały przyjaciel leczących się hazardzistów opowiada w kilku zdaniach o początkach leczenia hazardu.

Jak wyglądały początki leczenia hazardu w Polsce?

Już w latach siedemdziesiątych trafiali się pojedynczy pacjenci. Zaczynali przychodzić do poradni zgrani ludzie, mimo że kasyna były wtedy nielegalne. Nie było w Polsce doświadczeń i materiałów, dzięki którym można by im pomagać. Uczyliśmy się od siebie nawzajem.

Byłam ciekawa ich historii, od każdego czegoś się uczyłam. Wiedziałam, że jeśli ktoś nie sterroryzuje swoich emocji, pychy i prywatnego lenia, nie przestanie kłamać, kraść, manipulować, to nie wyzdrowieje. I mówiłam im to tak, jak to czułam. To była bardziej intuicja, niż wiedza. Potem się okazało, że miałam nosa i te moje metody były zbliżone do tego, co robiło się w tym czasie w innych krajach. Pierwsi pacjenci trafili na moment, gdy nie byłam już taka głupiutka. Nie byłam już tylko panią doktor od odtruwania i zajmowania się ciałem pacjenta, ale wiedziałam mniej więcej, że idę dobrą drogą. Jestem praktykującą katoliczką i wiedziałam od początku, że nie da się żyć w takim bagnie, w jakie ładowali się uzależnieni. Doszłam do tego trochę po katolicku, trochę po babsku, wsparta wiedzą i wykształceniem. Dobrze, że wybrałam taką drogę, bo się do tego po prostu nadaję.

Pierwszy hazardzista w poradni

Był niedoszłym samobójcą. Zgrał się do cna i chciał się powiesić. Odcięli go i prosto ze szpitala na Banacha przysłali do mnie. Jeszcze miał na szyi ślad po linie. Zaproponowałam mu zrobienie bilansu długów, policzenie ile i komu jest winien. Mówił, że ma długi u znajomych, dalszych członków rodziny i lichwiarzy, ale żonie i dzieciom nic nie jest winny. Miał tych długów więcej niż włosów na głowie, ale gdy go spytałam o okradanie bliskich, to zrobił wielkie oczy. Grał przez dwadzieścia lat, ale rodzinie niczego nie jest winien. Dobre, prawda? To rodzinne złodziejstwo bardzo mnie zmobilizowało, żeby być wyczuloną na to jak bardzo ci ludzie utracili kontakt z rzeczywistością. Pamiętam też dwójkę pacjentów z FSO na Żeraniu. To była kobieta i mężczyzna, którzy zapożyczyli się na grę w totka. Nie były to wielkie kwoty ale wpadli w pętlę i nie umieli się z niej wydobyć. Przyszli do mnie, bo czuli, że mają problem.

Leczyłam ich jak umiałam. Pracowaliśmy z pacjentami nad zaplanowaniem sobie dnia, ustaleniem hierarchii wartości, pomagałam im wrócić do żywych. Chciałam żeby taki delikwent zobaczył gdzie odleciał, że lewituje pięć metrów nad ziemią i opowiada bajki, które nie mają z jego prawdziwym życiem nic wspólnego. Włosy stawały mi dęba na głowie jak bardzo ci ludzie chcieli żyć na lewo. Nie cieszyć się życiem, nie wypełniać żadnych ról. Mówi mi taki pacjent, że dla niego najważniejsza jest rodzina. Ta sama, którą okradł. Ma na boku ze dwie kochanki, dzieci widzi tylko przy świętach i przekonuje mnie, że rodzina jest w jego hierarchii wartości na pierwszym miejscu. W latach 80-tych hazardzistów i seksoholików było bardzo mało i dłubałam z nimi w tym, co nazywałam moim programem odwykowym. Jego celem był powrót do realnego życia, zobaczenie kim jest uzależniony, jaką ma hierarchię wartości, jak sprząta po sobie. Tak zaczynałam. Nie miałam wtedy zielonego pojęcia o programach.

O pierwszych mitingach

W latach 90-tych terapeutów, którzy leczyli hazardzistów można było policzyć na palcach jednej ręki. W Warszawie byłam właściwie sama i wszystkim pomóc nie byłam w stanie. Przecież moja doba ma 24 godziny. Zachęciłam więc moich pierwszych pacjentów, ledwie co raczkujących w abstynencji, żeby poczytali dostępne już wtedy materiały i zaczęli się spotykać. Pierwszy mityng odbył się w 1995 roku w jednej z sal centrum odwykowego przy ulicy Zgierskiej i potem już poszło. Jestem szczęśliwa, że przyłożyłam do tego rękę a wspólnota się rozrasta i pięknie kwitnie. Podczas zjazdu w Poznaniu spłakałam się z radości, że mitingi odbywają się wielu miastach Polski, że rozwija się ruch dla osób współuzależnionych, że coraz więcej ludzi się leczy. To ciasto rośnie w rękach, trzeba tylko pilnować żeby nie zrobił się zakalec. Jestem szczęśliwa, gdy patrzę jak to ciasto pięknie  rośnie. Ale i tak uważam, że mityngów AH za jest mało. Powinno być więcej. Miesięcznie wysyłam na mityngi przynajmniej pięciu hazardzistów, nie wiem ilu do AH trafia. Niektórzy od razu jadą na terapię. Mit, że hazard rozwija się tylko w wielkich miastach dawno jest już nieaktualny. Potrzebne są mitingi w całym kraju.

O hazardzie dzieci

W Polsce jest przyzwolenie na to, żeby dzieci grały. Rodzice kupują najmłodszym gry od zarania, tak jakby doświadczenie hazardzistów dla nikogo nie było przestrogą. Przecież uzależniają się ci, którzy już jako pacholęta nie chcieli przegrać. Tymczasem w dzisiejszych czasach nad dziećmi trzyma się bacik i pogania do rywalizacji. Chcemy, żeby nasza pociecha była lepsza od innych i osiągała coraz większe sukcesy. Jednocześnie nie poświęcamy jej czasu i nie dajemy miłości. No to hulaj dusza, piekła nie ma. Nie trzeba daleko szukać. Nawet na mojej ulicy jest jedno takie diabelskie miejsce. Zawsze był tam sklep rybny, teraz jest punkt hazardowy. Obok jest gimnazjum i podstawówka. Czasem tam zaglądam i wyciągam te dzieciaki, ale jestem traktowana jak wariatka. „Znowu pani przyszła? Kogo pani szuka? Źle się to dla pani skończy.” Te dzieciaki z obłędem w oczach siedzą przy automatach. Jeśli trafi się wśród nich jakiś dorosły, to lichwiarz albo naganiacz. Świadomość społeczna idzie w kierunku żeby mieć a nie żyć, więc mamy kłopoty – kradzieże, kłamstwa, oszustwa. Dzieciaki rosną w rodzinach bez Pana Boga, norm etycznych i ograniczeń, a widząc, że rodzice kradną i oszukują, robią to samo.

 

 

Kategorie
Bez kategorii

II Międzynarodowa Konferencja „Patologiczny hazard i inne uzależnienia behawioralne”

Mieliśmy przyjemność jako Stowarzyszenie NieGram uczestniczyć w międzynarodowej konferencji poświęconej problematyce patologicznego hazardu. Konferencja odbyła się w dniach 25-26 listopada 2014 roku, w salach konferencyjnych hotelu Marriot w Warszawie. Organizatorem konferencji była Polska Fundacja Pomocy Humanitarnej Res Humanae.

Konferencja zgromadziła przedstawicieli środowisk naukowych z wielu krajów Unii Europejskiej oraz Szwajcarii oraz osób zawodowo zajmujących się realizacją programów profilaktycznych i terapeutycznych. Ze strony polskiej nie zabrakło również przedstawicieli rządu, odpowiedzialnych za politykę państwa w zakresie hazardu, z ministrem Jackiem Kapicą na czele. oraz Piotrem jabłońskim, szefem Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Tematykę konferencji zdominował patologiczny hazard, ujmowany przez przedstawicieli poszczególnych krajów w kontekstach: naukowym, społecznym, politycznym. Najwięcej miejsca poświęcono prezentacji wyników badań obrazujących skalę zjawiska patologicznego hazardu w krajach europy oraz istniejącym programom terapii. Stosunkowo niewiele miejsca poświęcono zagadnieniom legislacyjnym, w której to tematyce jako jedynej przodowała Polska (choć skromnym zdaniem autora powinna milczeć całkiem zamiast przemilczać najistotniejsze błędy polityki rządu wobec zjawiska hazardu).

Mimo sporych różnic w poszczególnych krajach, wspólnym zagrożeniem wydaje się być rosnące – i niestety raczej niekontrolowane – zainteresowanie hazardem internetowym. Nie sposób nie zauważyć, że głównie za przyczyną rozprzestrzeniającego się zjawiska hazardu za pośrednictwem internetu, zjawisko patologicznego hazardu zdaje się być coraz bardziej widoczne w całej europie. Z jednym chlubnym wyjątkiem, na który z pewnością powinny się zwrócić oczy naukowców – Szwajcarii. Z danych przedstawionych przez przedstawicielkę tego kraju wynika, że odsetek uzależnień wśród graczy tego kraju jest bardzo niski. Skromnym zdaniem autora u podstaw tej sytuacji leży podejście skupiające się na wychwytywaniu graczy zagrożonych uzależnieniem i rozpoczęcie procesu edukacyjno-terapeutycznego przed szkodą. (mądry Szwajcar przed szkodą, zobaczymy jaki Polak po szkodzie, pewne nadzieje daje przebąkiwanie ministra Kapicy o rejestrowaniu graczy).

Naukowy charakter i dość wysoki poziom prezentacji z pewnością może się przyczynić do pogłębienia wiedzy na temat patologicznego hazardu i skutecznych metod leczenia. Niestety naszego kraju nie możemy na dzień dzisiejszy zaliczyć do przodujących w dziedzinie badań naukowych nad tą problematyką, nadzieją na zmianę są zapisy w ustawie o grach hazardowych, gwarantujące środki na przeciwdziałanie chorobie hazardowej.

Na koniec z lekkim rozczarowaniem wspomnę o zupełnie pominiętych grupach samopomocowych Anonimowych Hazardzistów, które wspierają proces zdrowienia z hazardu, czego skromnym przykładem jest autor niniejszej relacji. Być może jest to skutkiem już wspomnianego, naukowego charakteru konferencji. Warto jednak pamiętać i o tej formie wsparcia, którą osobiście – jako hazardzista – gorąco polecam.

Kategorie
Bez kategorii

Konferencja Zegrze 2014

W październiku 2014 członkowie naszego stowarzyszenia uczestniczyli dzięki uprzejmości fundacji „zależni-niezależni w Ogólnopolskiej Konferencji Szkoleniowej

„Nowe wyzwania w uzależnieniach behawioralnych”
W trakcie konferencji były wykłady i warsztaty które prowadzili między innymi:

Dr Heather Chapman – psycholog kliniczny, profesor na wydziale psychiatrii Case Western Reseve Uniwersity, certyfikowana specjalistka leczenia hazardu, dyrektor pierwszego szpitalnego programu leczenia hazardu, który powstał w 1972r w Szpitalu Weteranów w Brecksvile.

Dr hab. Richard Romaniuk – specjalista leczenia uzależnień ze Szpitala Weteranów /VA/ w Brecksville w stanie Ohio, wykładowca Mandel School of Applied Social Sciences i Cuyahoga Communiyy College w Cleveland. Członek Zarządu The Alcohol, Drug Addiction and Mental Health Services Board of Cuyahoga County

Leszek Sagadyn – psycholog kliniczny, Superwizor Psychoterapii i Treningu grupowego Polskiego Towarzystwa  Psychologicznego oraz Psychoterapii Uzależnień.

Dr  n. med. Bohdan Woronowicz – specjalista psychiatra,  certyfikowany specjalista i superwizor psychoterapii uzależnień. Twórca i wieloletni kierownik Ośrodka Terapii uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Prezes Fundacji Zależni-Nie-Zależni.

Bardzo nam się podobało i wzbogaciło to ogromnie naszą wiedzę ….

Z doktorem Woronowiczem.

Zdjęcie z konferencji